Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie, dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Czytaj więcej Polityka prywatności
Choć silniki spalinowe zasilane wodorem nie są koncepcją nową, Volvo proponuje ich nowoczesną interpretację, opartą na technologii HPDI, czyli wysokociśnieniowego wtrysku bezpośredniego. W tym układzie najpierw podawana jest niewielka dawka paliwa zapłonowego, a dopiero później wodór wtryskiwany jest pod bardzo wysokim ciśnieniem. Taki sposób spalania ma zapewnić parametry zbliżone do klasycznego diesla – zarówno pod względem mocy, jak i charakterystyki pracy – przy jednoczesnym znaczącym ograniczeniu emisji. Co istotne, Volvo podkreśla, że system bazuje na rozwiązaniach już stosowanych w ciężarówkach zasilanych gazem, co może ułatwić skalowanie produkcji i serwisowanie pojazdów.
Warto zauważyć, że rynek technologii wodorowych rozwija się dziś dwutorowo. Z jednej strony mamy ogniwa paliwowe, na które stawiają m.in. Daimler Truck czy Hyundai. Z drugiej – silniki spalinowe na wodór, które wracają do gry dzięki takim firmom jak Volvo. Oba podejścia mają swoje zalety, ale to właśnie silnik spalinowy wyróżnia się praktycznością: opiera się na dobrze znanej konstrukcji, nie wymaga radykalnych zmian w infrastrukturze serwisowej i pozwala na szybkie tankowanie. Dla operatorów flot oznacza to mniejsze ryzyko i łatwiejszą adaptację.
Volvo widzi największy potencjał tej technologii w transporcie dalekobieżnym, gdzie ciężarówki bateryjne zaczynają napotykać ograniczenia związane z masą akumulatorów, czasem ładowania i zasięgiem. Wodorowy silnik spalinowy może wypełnić tę lukę, oferując duży zasięg i krótki czas tankowania, a przy wykorzystaniu zielonego wodoru – niemal neutralność pod względem emisji CO₂. Co ważne, z perspektywy regulacyjnej pojazdy takie są klasyfikowane jako bezemisyjne, co otwiera drogę do ich szerokiego wdrożenia w Europie.
Jednocześnie Volvo nie rezygnuje z pozostałych technologii. Firma nadal rozwija zarówno ciężarówki bateryjno-elektryczne, jak i te z ogniwami paliwowymi, podkreślając, że przyszłość transportu ciężkiego nie będzie oparta na jednym rozwiązaniu. Neutralność technologiczna pozostaje kluczowa – rynek wciąż testuje, które podejście okaże się najbardziej efektywne w codziennej eksploatacji.
Wodorowy silnik spalinowy nie jest rewolucją samą w sobie, ale może stać się ważnym elementem układanki, która pozwoli branży transportowej osiągnąć cele klimatyczne bez utraty funkcjonalności i niezawodności. Ostateczna odpowiedź na pytanie, czy ta technologia się przyjmie, zależy od wyników testów drogowych i realnych doświadczeń operatorów flot. Jedno jest pewne: Volvo wyraźnie pokazuje, że wodór wciąż ma wiele do zaoferowania, a jego rola w transformacji transportu ciężkiego dopiero się kształtuje.
Źródło: portal trans.info
9 kwietnia 2026 r.